Ludzi pod Torwarem było mnóstwo! Kolejka ciągnęła się i ciągnęła. Mi się udało załapać na otwarcie dodatkowej bramki więc około 19.40 byłam w środku, gdzie ludzi było jeszcze więcej. Na dobre zdjęcia ani filmy już nie miałam co liczyć, w sumie to nawet się na to nie nastawiałam. Zdjęcia poniżej pochodzą z fanpejdża Stodoły.
Wszystko zaczęło się praktycznie punktualnie i trwało do około 22.30? Ten koncert był zdecydowanie inny od tych wszystkich, na których byłam do tej pory. Różnica jest taka, że można było posłuchać jak artysta śpiewa, a nie jak śpiewają jego fani. Ed kilkanaście rady prosił o podśpiewywanie sobie "pod nosem", co dało niesamowity efekt! Jeszcze nigdy czegoś takiego nie słyszałam.

Podczas koncertu zadzwoniłam do Martyny, której kompletnie nie znam, a nie mogła iść na koncert - poznałyśmy się na facebookowej grupie. Dzięki temu chociaż mogła usłyszeć swojego idola "na żywo". Cieszę się, że mogłam chociaż tyle dla niej zrobić!

Ed mówił wiele dobrego o Polsce i polskich fanach - np. że jesteśmy bardzo głośni ;) Ale też, że został bardzo ciepło przywitany w kraju, w którym jeszcze nie był. Co prawda nie zapowiedział następnego polskiego koncertu, ale mam nadzieję, że to nie ostatni jego występ u nas w kraju!