Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post tematyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post tematyczny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Bądź sobą!

Ten post powstał pod wpływem przeczytania jednej z lekcji Reginy Brett w książce "Jesteś Cudem". 

Jak ważne dla nas jest poczucie bycia sobą i bycia oryginalnym? Ile razy dziennie zastanawiamy się, dlaczego nie możemy być jak Kasia, bo jest ładna, Magda, bo jest inteligentna czy Asia, bo umie rysować? Ile rzeczy chcielibyśmy w sobie zmienić, żeby upodobnić się to kogoś, kogo podziwiamy? 
Nie sposób policzyć, a tak naprawdę nie ma sensu nad tym rozmyślać, bo tego nie da się zmienić. Oczywiście można nosić te same ubrania, mieć identyczną fryzurę czy naśladować zachowania naszego niedoścignionego ideału, ale po co? Przecież i tak nie staniemy się tą drugą osobą! Po co być gorszą wersją kogoś skoro możemy być oryginałem sobie! Każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju.
Nie traćmy energii i czasu jaki jest nam dany na zamartwianie się, że nie jesteśmy tacy jak oni. To dobrze, że jesteśmy inni! Podkreślajmy to, kiedy ktoś nas porównuje! Nie da się porównać 2 osób bo to jak porównanie keczupu do majonezu! :) 


Skupmy się na tym, żeby stać się najlepszą wersją siebie. Nie szukajmy w sobie wad, a zalet! Każdy z nas je ma, i nie mów mi że nie! Wystarczy trochę pomyśleć! Zagłębić się w sobie i wsłuchać się w swój wewnętrzny głos. Talenty to też zaleta - co z tego, że nie umiesz rysować. Ja też nie, ale za to piszesz cudowne wiersze, szybko biegasz, umiesz zjeść 6 hamburgerów w minutę albo śpiewasz! Inni tego nie potrafią, ale Ty tak. Bądź z tego dumny! 




"Jeśli próbujesz być kimś innym, poniesiesz porażkę. Świat ma już taką osobę. Teraz potrzebuje Ciebie."


****
free-style-for-you-and-me.blogspot.com


czwartek, 14 maja 2015

Projekt "Wakacje Mojego Życia"!


Wierzcie lub nie, został mi już tylko jeden egzamin! Tak się cieszę, szczególnie, że te które pisałam ostatnio bardzo mnie wykończyły! Dość gadania o egzaminach, bo teraz będzie mowa o... WAKACJACH!
Przez ostatnie 2 lata liceum odkładałam masę rzeczy na później. Wtedy było dużo innych obowiązków takie jak nauka. Teraz kiedy uczenie na jakiś czas się skończyło, mogę wreszcie zająć się tymi rzeczami, które sprawią mi przyjemność. Przedstawiam Wam mój plan na Wakacje Mojego Życia!



Dla mnie to najważniejszy punkt! Jeździć po Polce i po świecie ile tylko się da i na ile pozwolą pieniądze. W planach mam tygodniową wycieczkę do Grecji, która już za 2 tygodnie! i to chyba jedyna ustalona podróż do tej pory, bo objazdówka po miastach jeszcze nie jest doprecyzowana. Nie wyobrażam sobie, że nie pojadę do Wiednia! To miasto tak spodobało mi się w marcu, że nie mogę się doczekać, aż zobaczę je latem!



Ja bez nauki to nie byłabym ja! Uczę się od zawsze i tak weszło mi to w krew, że sprawia mi to przyjemność. W 2012 roku jechałam do Hiszpanii na wakacje i wtedy zaczęłam uczyć się hiszpańskiego! Niestety w roku szkolnym nie miałam już na to czasu, ale to już najwyższa pora wrócić do tego cudownego języka i jakże prostego! Kiedyś się przyda :)
O jeździe konnej też marzę od zawsze. Taka sama sytuacja dotyczy tenisa! Już nie wspominając o szyciu na maszynie! Okres wakacyjny wydaje się być do tego najlepszy, by wreszcie się tego wszystkiego nauczyć!



Ten punkt nie jest ostatecznie doprecyzowany. Jedynym określonym terminem jest OPENER 2015. Zafascynowani poprzednią edycją w tym roku jedziemy na cały festiwal. Bilety czekają kupione już w marcu. W tym roku jedziemy większą ekipą, bo około 10 osób. Myślę, że ten festiwal stanie się obowiązkowym punktem każdych wakacji.
Zanim Opener to jeszcze kilka kameralnych imprez, które zwieńczą okres maturalny. Zapowiada się fantastyczna zabawa.
Ponieważ w lipcu wypadają moje 19 urodziny - o zgrozo! - postanowiłam spędzić je nieco inaczej. Mianowicie, zabieram moich znajomych i jedziemy do Energylandu - jedyny taki w Polsce park rozrywki. Oby pogoda dopisała!


Zanim jednak nastanie typowy wakacyjny sezon, trzeba trochę nad sobą popracować! Razem z Weroniką będziemy się razem wspierać i ćwiczyć, żeby dobrze wyglądać i dobrze się czuć! Od września mam w planach zapisanie się na Zumbę, ale nigdy nie starczało mi czasu. Teraz, czasu będzie pod dostatkiem! 
Odpoczynek zarówno aktywny jak i bierny. Wylegiwanie się na plaży to coś, co mogłabym robić każdego dnia, ale wspinanie się po górach też sprawia mi masę przyjemności! Jedno jest pewne - NIE MAM ZAMIARU LENIUCHOWAĆ za słowa  "NIE CHCE MI SIĘ" będę się chłostać, haha!


Jest to osobny dział moich planów. Zainspirowana piosenką Avicii " The Nights" postanowiłam udokumentować Wakacje Mojego Życia. Masa zdjęć, masa filmów, mam nadzieję, że mój komputer będzie pękał w szwach! Dzięki temu będę mogła rozwijać moją pasję jaką jest fotografia i kto wie, może robienie takich filmów też mi się spodoba, a czuję, że to musi być fantastyczna sprawa!



Mam nadzieję, że wszystko uda mi się zrealizować! Moje wakacje zaczynają się już jutro o godzinie 14. Zatem Czas, Start! 


A Czy Wy już coś zaplanowaliście?

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Moim zdaniem: rodzinne dyskusje przy stole.

Święta, nieważne jakie, kojarzone są z rodzinną atmosferą, ciepłem, uprzejmością dużą ilością pysznego jedzenia i teoretycznie w tym dni zanikają waśnie z dnia codziennego. Teoretycznie. W praktyce jest inaczej.Podczas rodzinnych spotkań porusza się tematy delikatne, często bardzo kontrowersyjne. Na te sprawy każdy patrzy z innego punktu widzenia, problem w tym, że często brakuje nam tolerancji na inne opinie W czasie obiadów dochodzi do wymiany zdań, poglądów i te różnice mogą prowadzić do kłótni, do krzyków, do wyzwisk, bo niektórzy nie potrafią prowadzić dyskusji w normalny sposób. .To smutne, ale prawdziwe. Czasem chodzi o tak głupie rzeczy, na które w codzienności nikt nie zwraca uwagi. Pod przykrywką rodzinnej rady dochodzi do fal nieuzasadnionej krytyki, która nazywana jest po prostu "radą bardziej doświadczonych". I w sumie nie mam nic przeciwko czerpania wiedzy z mądrości starszych, ale podążania za ich radami zakłada całkowitą zmianę wybranej ścieżki życiowej, wymaga zmiany planów na przyszłość...


Nie dajmy się! Trzymajmy się mocno wyznaczonych ideałów, do których od dłuższego czy krótszego czasu dążymy! Nie zważajmy na innych, którzy odradzają nam i przekonują do innego wyboru. Bądźmy sobą  i jeśli trzeba będzie ponieśmy tego konsekwencje! Najwyżej za kilka lat będziemy sobie pluć w brodę i zaklinać nasze ciotki i wujków, że mieli rację.

sobota, 21 marca 2015

Moim zdaniem: książka a film.

Wiosna przyszła pełną parą. Wczoraj przywitała nas zaćmieniem słońca (Kto z Was widział?? ) i jak do tej pory nie skompromitowała się pod względem pogody, Słońce świeci aż miło i aż szkoda spędzać ten czas w domu. Jednak gdy siadam wieczorem do lekcji, patrzę ze zdumieniem, ile mam do zrobienia i jak w zasadzie marnuje czas. Prawda jest taka, że nie chce mi się uczyć w taką piękną pogodę, więc chciałabym, żeby się pogoda się pogorszyła, żebym mogła się uczyć. Wiem, ja sama nie wierzę w to co mówię, ale wieczory stają się stanowczo za krótkie na naukę. Ale na święta wielkanocne mogłoby się wypogodzić! :)

Wczoraj obejrzałam 2 pierwsze części Harrego Pottera, i podczas kolejnych weekendów planuję obejrzeć pozostałe części. Oglądałam te filmy tyle razy, a mimo to w niektórych momentach nadal się wzdrygam, na przykład na widok Aragoga! Mimo wszystko uważam, że książki są lepsze. Zawierają więcej scen, które nie zostały pokazane w filmach. Na dodatek w książkach związki przyczynowo-skutkowe są lepiej wyjaśnione - w filmach panuje lekki chaos i trzeba się mocno skupić na pozwiązywaniu faktów.
I chociaż oglądanie filmu zajmuje 2 lub 3 godziny, a czytanie książki 2 tygodnie to i tak wolę się trochę pomęczyć i przeczytać książkę. Sama mogę stworzyć wizerunek postaci, scenerię, podczas gdy reżyser narzuca nam swoją wizję. Czy to jest dobre? Czasami tak, bo czytając nie zawsze zwracamy uwagę na scenerię czy na ubiór bohatera, Niby nie jest to takie istotne. ale takie drobiazgi dopełniają całość.


Książki też czytałam wiele razy, ale zawsze lubiłam do nich wracać i czytać najfajniejsze fragmenty pijąc herbatę z ulubionego kubka. Skoro mowa o kubku - ten powyższy to mój najnowszy nabytek - w zasadzie to prezent od Łukasza. Dzięki Kochanie, po stokroć dzięki! 


A jakie jest Wasze zdanie? Wolicie czytać książkę czy obejrzeć film?

poniedziałek, 24 listopada 2014

Według mnie: Muzyka.

W poprzedniej notce zapowiadałam post i po kilku godzinach opracowywania go myślę, że jest gotowy ujrzeć światło dzienne. Nie wszystko udało mi się tu zawrzeć, bo musiałby się tu pojawić cały film, ale mam nadzieję, że najważniejsze punkty poruszyłam.
Z tytułu możecie wywnioskować, że chodzi o coś, z czym każdy ma do czynienia!, bo każdy z nas jej słucha i tutaj nie ma co zaprzeczać - w drodze do szkoły czy do pracy, odrabiając lekcje, prowadząc samochód czy nawet oglądając telewizję, bo w filmach czy nawet reklamach pojawiają się jakieś nutki! Skoro muzyka towarzyszy nam na każdym kroku, to dlaczego się nią nie dzielimy? To było główne założenie prezentacji Rafała - jeśli to czytasz, to mówię Ci "Hej" :).



Pojawiło się wiele komentarzy m.in. takie, że muzyka dzieli - mnie uczono, że łączy pokolenia - że jest to oczywiste, że jest to jakaś sfera prywatności związana ze wspomnieniami. Hmm z jednej strony racja, z drugiej strony jeszcze kilka lat temu cały fejsbuk był wypełniony muzyką i robił się z tego niemalże drugi youtub - to prawda, moja tablica na początku składała się w 90%  z linków do muzyki. Więc skoro na fejsbuku można publikować nutki, to dlaczego nie zrobić tego samego na blogu? Dlaczego nie podzielić się pozytywną piosenką ze swoimi czytelnikami? Podobno muzyka wyraża więcej niż słowa, że łączy, a nie dzieli! Ile razy mieliście tak, że uśmiechnęliście się na pierwsze dźwięki jakiejś piosenki? Mnóstwo? To dlaczego nie przekażesz tej energii dalej? Może to poprawi komuś humor, bo wstał lewą nogą, a może doda sił maturzystce, która nie wstaje od książek? :)
Idąc za ciosem chcę się podzielić z Wami moją muzyką - taką która sprawia mi radość i pociesza nawet w najbardziej beznadziejnych chwilach!


1) John Newman - Love me again - nie wiem ile razy już przesłuchałam tę piosenkę, ale nadal uwielbiam ją ponad wszystko! 

 2) Ed Sheeran - Sing - jedna z takich piosenek, której tekst śpiewam idąc miastem, nie zwracając uwagi na krzywo patrzących się ludzi


3) The Kooks - Naive - poznałam ten zespół przypadkowo będą na ich koncercie! Mam ogromny sentyment do tej piosenki, bo przypomina mi wyjazd z bratem do Olsztyna - to był chyba jedyny raz kiedy się dogadaliśmy i gdzieś wspólnie pojechaliśmy. Bardzo miło wspominam ten czas! 

4) Bastille - Pompeii - to zdecydowanie jedna z wielu piosenek kojarzony przeze mnie z tegorocznym wyjazdem do Londynu. Ilekroć ich słucham mam przed sobą Anglię i tych wszystkich wspaniałych ludzi!! 



5) Happysad - W piwnicy u dziadka - tak, dokładnie! Lubię tego słuchać i zawsze przy śpiewaniu śmieję się jak głupia! Ta piosenka jest dla mnie bardzo pozytywna i może ktoś powie, że mam zły gust, bo słucham zespołu, który ma " każda piosenka brzmi tak samo".


A Czy Wy macie swoje piosenki, które wyciągają Was z najgłębszych dołków? Dzielicie się muzyką ze swoimi czytelnikami albo z kimkolwiek? Jeśli chcecie - zostawcie swoją ulubioną nutkę - wiem to trudny wybór, ale jeśli chcecie, to ja chętnie posłucham! 

sobota, 22 listopada 2014

Blogotok- relacja!

Przez cały wczorajszy dzień bardzo się stresowałam popołudniowym spotkaniem. Pewnie większość z Was pomyśli, że przesadzam, ale ostatnio jest mi coraz trudniej otwierać się na ludzi - kiedyś było zupełnie inaczej. Zaraz po szkole wyruszyłam i jeszcze przed Blogotokiem spotkałam się z Weroniką! Poszłyśmy razem na kawę i trochę gadałyśmy! Wera - musimy spotykać się częściej!!
Chwilę przed 18 byłam już na miejscu. Było dużo ludzi - większości z nich niestety nie kojarzyłam, co jedynie potęgowało moje obawy. Usiadłam na pierwszym lepszym wolnym miejscu i postanowiłam przełamać się -  "Cześć jestem Ola!"! Obok mnie siedziała moja imienniczka i od razu nawiązała się między nami więź! Tu znajdziecie jej bloga! Dziewczyna robi niesamowite rzeczy!
Prezentacje blogerów były bardzo interesujące, ale chyba pierwsza, która dotyczyła muzyki zapadła mi najbardziej w pamięci. W oparciu o ten "wykład" pojawi się wkrótce post. Prezentacja twórców bloga Ale Meksyk! też dała mi dużo do myślenia i za ich sprawą blog zmieni nieco swoją postać - muszę to jeszcze przemyśleć. Prelekcja o finansach też dała mi sporo do myślenia i tych kilka rad wzięłam sobie do serca.





Ogólnie całe spotkanie było bardzo dobrze zorganizowane. Każdy uczestnik czy prelegent otrzymywał badge z imieniem, nazwiskiem i nazwą bloga, co znacznie ułatwiało zapamiętywanie imion. Jedzenie było pyszne - szczególnie czekoladki z Czekoladziarnia Świętokrzyska-Czekoladowo! Do dyspozycji było Sommersby oraz pizze i zapiekanki lokalnych sieci gastronomicznych! Wszystko smakowało obłędnie, więc wiem gdzie jadać gdy będę w Kielcach.




#darylosu :)


Dużo się dowiedziałam, poznałam wspaniałą osobę i tak naprawdę odkryłam, że blog to nie tylko ja, ale i też czytelnicy - wiedziałam o tym wcześniej, ale teraz pojęłam ten fakt nieco głębiej! 
Moje pierwsze spotkanie z blogosferą uznaję za bardzo pozytywne! 

poniedziałek, 12 maja 2014

Według mnie: Tolerancja

Hej! Jak Wam minął poniedziałek? Ja dziś znowu miałam 3 matematyki i zaczęliśmy pochodne funkcji, co mnie wcale nie bawi, ale mniej więcej rozumiem, o co tam chodzi, co mnie wręcz dziwi! 
Szukałam pomysłu na dzisiejszą notkę i nawet skłaniałam się do przeglądu jakiegoś internetowego sklepu, kiedy usłyszałam w wiadomościach o Conchicie Wurst i zmieniłam plany - ciuszki zobaczycie jutro.
Myślę, że wyjdzie z tego post tematyczny, który będzie dotyczył tolerancji. Bardzo proszę o wyrozumiałość, bo nigdy wcześniej tego nie pisałam. 

Zacznijmy od tego kim jest Conchita Wurst. Tak naprawdę nazywa się Thomas Neuwirth i występuje jako drak quen o takim właśnie pseudonimie. Znamy ją doskonale z tegorocznego konkursu piosenki Eurowizji. Wiemy, że wygrała, wykonując piosenkę "Rise like a Phoenix". Szczerze Wam powiem, że pierwszy raz usłyszałam tą piosenkę w Internecie i specjalnie nie oglądałam video. Piosenka mi się bardzo podoba i na pewno znajdzie się na mojej MP4. Dopiero potem troszkę poczytałam. Conchita została uznana za symbol wolności i równości. Oczywiście nie wszystko jest takie różowe - spotkała się z ogromną falą krytyki za wygląd, a w krajach takich jak Białoruś czy Rosja pisano petycje o nieemitowanie jej występu w tamtejszych telewizjach. Wiele też jest komentarzy, że Europa wybrała "swoją przedstawicielkę" - kobietę z brodą". 

Hej, hej!! Ale po co mieszać Eurowizję do polityki Europy czy nawet Polski? Zauważmy, że to my ją wybraliśmy, wysyłając sms! Na tą całą skalę punktową składa się ocena jury i wynik z głosowania. Czy ona kogoś krzywdzi tym jak wygląda? Nie, nie robi nikomu krzywdy, ale jak Ci się nie podoba, to co widzisz, to po prostu nie patrz - posłuchaj resztę jej utworów, nie patrząc na video. Mi jej wygląd nie przeszkadza, bo to jest jej ciało, więc automatycznie to jej sprawa jak wygląda - nic nam do tego. Naprawdę żyjemy w takich czasach, że podstawą jest tolerancja - nie wszystko musi nam się podobać, ale trzeba zaakceptować ten fakt i żyć dalej! 
Czy zasłużyła na wygraną? Odpowiedzi na to pytanie będzie tyle, ile jest ludzi na świecie. Moim zdaniem to przerost formy nad treścią - w jej występie dominował minimalizm, co jeszcze bardziej przykuwało do niej wzrok. Jej piosenka mi się podobała, ale wybrałabym raczej Grecję lub Finlandię. Cleo też dała czadu, no ale ta piosenka jakoś nigdy nie wpadła mi w ucho.

A Wy co myślicie o Conchicie Wurst? Uważacie, że wygrała zasłużenie? Kto był Waszym faworytem? 
Wiem, że to "gorący temat" dlatego proszę o zachowaniu kultury wypowiedzi i szacunku.

piątek, 22 listopada 2013

Mieć idealnego bloga...




Najpierw pragnę Was poprosić o kliknięcie tutaj. TO BARDZO WAŻNE, więc





Czy taki w ogóle istnieje? Taki, żeby każdy uważał go za perfekcję? Myślę, że nie. Dlaczego? To proste: na świecie żyje ponad 7 miliardów i niemożliwym jest by zadowolić każdego - stąd hejterzy. Ale można poczynić wszelkich starań by nasz blog choć o krok przybliżył się do idealności.

Oto 5 moich warunków by blog był idealny. 
Jest to również lista rzeczy, które musi w sobie zawierać blog, żebym go czytała:

1) Nagłówek.
Musi po części nawiązywać do tematyki bloga tzn. jeżeli piszesz o gotowaniu, to w nagłówku powinny pojawić się dania, na których widok ślinka cieknie, a nie zdjęcia z wybiegów mody.




2)Tematyka.
Bardzo nie lubię blogów, których nie da się zakwalifikować do żadnej z kategorii, bo są o wszystkim - i w sumie o niczym. Trzeba się zdecydować albo piszemy o modzie, stylu życia, albo samochodach, zwierzętach... Wtedy dużo łatwiej znaleźć publikę, dla której się pisze.



*** 
Tutaj sprostowanie powyższych słów, bo widzę, że do tego punktu macie najwięcej wątpliwości.
Blog o życiu zaliczam w moich oczach do jednej z kategorii, w których są inne dziedziny. To dla mnie jest tematyka - to jak się ubierasz, co robisz w czasie wolnym, Twój pogląd na świat, etc. to wszystko należy do życia.
Dla mnie blog bez kategorii to blog, w którym każdy post jest z innej dziedziny przez co nie ma spójności.
np. pierwszy o trendach, drugi o samochodach, kolejny o paznokciach, następny o przebiegu dnia, jeszcze inny o jakimś mieście... W tym wszystkim brakuje mi poczucia, że ta cała historia jest spójna.
Uznaję Wasze słowa krytyki i dają mi one za każdym razem do myślenia, ale jak jest nadmienione jest to moja subiektywna lista, i może w oczach niektórych z Was się mylę, to widzę również komentarze, które popierają moje przekonania.
Nie zabraniam innym mieć innego zdania, nie neguję tego, jeżeli są osoby, dla których taka mieszanina wszystkiego jest wymarzonym blogiem to ja nie mam nic przeciwko nie ważne czy go piszesz, czy czytasz - jeżeli Ci się podoba, to rób to co lubisz.



Wracając;
3) Styl.
Notka na blogu to dla mnie jak mała wypowiedź ze zdjęciami w formia artykułu w gazecie. Tekst musi być spójny, nie przerywany emotkami, nie jest go za dużo lub jest przerywany zdjęciami. Kiedy widzę, że post jest w formie wypracowania na 2 strony, napisany drobniutkim tekstem na jakimś ciemnym tle, to odechciewa mi się czytać - szkoda wzroku. A jak tekst jest pełen błędów ortograficznych typu jaskułka, to już jest dla mnie stracony...
dfn;



4)Zdjęcia.
Są ważną częścią bloga. Muszą być dobrej jakości i pokazywać coś wartego uwagi albo przynajmniej sprawiać takie wrażenie.






5)Ogólna prezencja
Kiedy otwiera się dobrego bloga, to po postu się wie, że zaraz kliknie się "obserwuj". Przynajmniej ja mam coś takiego i zdarza mi się powiedzieć " wow".




* wszystkie zdjęcia pochodzą z google pictures.




A co według Was musi zawierać "idealny blog" Napisz w komentarzu ;) JESZCZE RAZ BARDZO PROSZĘ O KLIKNIĘCIA. TUTAJ